Łopienka

HISTORIA OBRAZU...

O słynnym Łopieńskim obrazie wszelako powiadają, że to nie tak było jak w księdze zapisane. Bo obraz pierwszy raz pojawił się na starożytnej lipie, które rosłą nieopodal według jeszcze Łopiańskiej cerkwi. A było to tak. Razu jednego, córka miejscowego kniazia, kilkunastoletnie dziewczątko wówczas dostrzegło kulę ognistą jak nad Łopieńską cerkwią chwilę się zatrzymała po czym zgasła. Poszła przeto zobaczyć, co też z ową kulą stać się koło cerkwi mogło. I wtedy dostrzegła obraz matki bożej wywieszony na lipie. I tylko cud musiał to być. Jak się później okazało matka boża była na tym obrazie podobna do tej z cudownej ikony co ją mieć musieli w klasztorze bazylianów Werchracie.
Kiedy wieść się o zdarzeniu rozeszła, paroch terczański, Łopianka należała wówczas do parafii w Terce, postanowił obraz przewieźć do cerkwi parafialnej i umieścić go w ikonostasie. Zaprzężono wóz w woły z Łopienki, wymaszczono go słomą i umieszczono na nim cudowny obraz. Za furą szła całą Łopieńska gromada i rzewnymi łzami się zalewała, po stracie tak cudownego wizerunku Bogurodzicy. Woły początkowo szły ciągnąć wóz, ale kiedy doszły do Polanek, nagle poklękały i ani kroku dalej nie chciały zrobić. Nie pomogło okładanie ich kijami, ani próba wypędzenia z nich złych duchów, które podobno miały ich opętać. Inna para wołów którą sprowadzono tym razem z Terki zaraz po wyprzęgnięciu do wozu, też uklękła ani kroku nie zrobiwszy. Kiedy jednak zawrócono wóz do Łopieńki woły z ochotą go ciągnęły.
Przywieziono zatem obraz na powrót do Łopieńki. Ktoś z Terczańskich gazdów wpadł na pomysł by spróbować zawieźć go do Terki podstępnie inną drogą przez przełęcz Hyrcza. Obraz znów załadowano na wóz ciągnięty przez woły. Te kiedy minęły górny koniec wsi i dochodziły już do przełęczy nagle wóz przestały ciągnąć i podobnie jak poprzednio poklękały. Tak więc na nic się przeto zdały próby wywiezienia obrazu z Łopieńki. Nic, tylko Matka Boska w tym wizerunku, w tej malowniczej dolinie pomiędzy stokami Korbani i Łopiennika upatrzyła miejsce dla siebie.
Dla obrazu zbudowano początkowo kamienną kapliczkę tuż przed prezbiterium cerkwi, bo terczański paroch zgodził się umieścić go w cerkwi. Kiedy jednak wokół niego zaczęły dziać się rozliczne cuda. Obraz umieszczono w cerkwi, leży w bocznym ołtarzu. Lecz z czasem to miejsce okazało się za mało godne dla tak cudownej ikony matki bożej. Zbudowano zatem nową murowaną z kamienia obszerną cerkiew, a obraz zwany już przez wiernych ikoną Matki Boskiej Łopieńskiej umieszczono w głównym ołtarzu jako największą świętość.

Matka Cudu (cyt. za "Księgą legend i opowieści bieszczadzkich" - Andrzeja Potockiego, Olszanica 2001)
Historia mówi o wydarzeniu z XVIII wieku. Samotnie wychowująca swe dziecko matka dźwigała na swych barkach cierpienie, jakim było kalectwo dziewczynki. Od urodzenia była dzieckiem niemym.

Wydarzenie miało miejsce wówczas, gdy dziecko miało 7 lat. W folwarku trwały prace przy sianokosach. Słonecznego poranka matka wraz z dziewczynką poszła na folwarczną łąkę do pracy. W czasie gdy kobieta pracowała, córka bawiła się w pobliżu.

Było już upalne południe. Dziecko spragnione pochyliło się nad strumykiem by napić się wody. Wtem spostrzegła nad strumykiem dziwną jasność i zobaczyła Matkę Boża z Dzieciątkiem. Dziewczynka przeraziła się ogromnie i krzyknęła : mamo! Było to pierwsze słowo, które wypowiedziała po siedmiu latach, a później niezgrabnymi ale zrozumiałymi słowami opowiedziała, co ją spotkało,
Wieść o cudzie uzdrowienia rozeszła się bardzo szybko, przyciągając w to miejsce wielu ludzi. Umieszczony przy strumyku obraz Matki Bożej stał się celem pielgrzymek.


 I.C.A.R. Studio Art       internet - creation - advertising - realization webdesign-dtp3